Szukaj: w


recenzje

Harry Potter and the Deathly Hallows part 1 (Harry Potter i Insygnia Śmierci część 1)


Harry Potter na stałe wpisał się w popkulturę. Można go lubić, można nienawidzić, ale przejść obok obojętnie nawet malkontentom jest niezwykle trudno. Ostatnia część (Harry Potter i Insygnia śmierci) przez pragnących zarobić jeszcze większe pieniądze producentów została podzielona na dwie odsłony. Odbiło się to niestety na jakości filmu, który jest nudny, rozwleczony i co najgorsze, zupełnie pozbawiony klimatu książki. Pewnie niektórzy krytycy będą to nazywać "europejskim szlifem", dla mnie jednak (mającego w pamięci zarówno poprzednie odsłony, jak i powieść) to po prostu błędy warsztatowe (głównie reżysera Davida Yatesa), które z dynamicznej historii uczyniły pretensjonalną powiastkę, ziejącą słabym aktorstwem i plastykowymi emocjami (scena tańca Harry'ego z Hermioną sprawiła, że gdybym tylko w kinie zdołał zmieścić się pod krzesełkiem na pewno bym się tam skrył).

O ile możemy ganić Yatesa za jego brak umiejętności, to z pewnością każdy miłośnik kina dostrzeże niebanalne zdjęcia Eduardo Serry, błyskotliwą scenografię i… właśnie… i tyle. Jako miłośnik muzyki filmowej bardzo chciałem napisać, że kinomani zauważą też niebanalną muzykę Aleksandre Desplata, ale wtedy chyba nie byłbym szczery, bo tak się po prostu nie dzieje. Ale zacznijmy może od początku.

Chyba wszyscy fani mieli nadzieję, że przy ostatnich dwóch filmach na stołek kompozytorski powróci twórca muzycznego języka serii: John Williams. Tak się jednak nie stało. Posadę otrzymał Aleksandre Desplat, co środowisko miłośników soundtracków przyjęło bardzo dobrze. Francuz ma bowiem (skądinąd słuszną opinie) twórcy intrygującego, posiadającego perfekcyjny warsztat, wreszcie twórcy którego styl ma kilka punktów zbieżnych ze stylem autora Gwiezdnych Wojen. Desplat w wielu wywiadach podsycał dodatkowo oczekiwania fanów mówiąc, że bardzo szanuje to co stworzył Williams i gdy tylko będzie miał okazję to na pewno skorzysta z oryginalnych tematów.

Po przesłuchaniu albumu i obejrzeniu filmu, wciąż nie mogę pozbyć się mieszanych uczuć. Nie można bowiem nie docenić Desplata za jego techniczną umiejętność budowania muzyki. Takie "Obliviate" (z charakterystycznym dla kompozytora rytmem smyczków, na które narzucona zostaje faktura orkiestry), "Snape to Malfoy Manor" (z pulsującym basem), czy wreszcie nietypowo zinstrumentowany "Lovegood" (swoją drogą celnie oddający paranoidalny charakter Xenophiliusa Lovegooda), to z pewnością perełki, które z przyjemnością doceni każdy miłośnik technicznych smaczków. Zresztą nie tylko te utwory oferują dużo muzycznej różnorodności, którą docenić można dopiero przy którymś z kolei odsłuchu. Jest tu z pewnością więcej intrygujących rozwiązań, często nie po raz pierwszy zresztą wykorzystanych przez Francuza ("Sky Battle", "Death Eaters", "Ron Leaves", czy wreszcie bardzo tematyczne "Godric’s Hollow Graveyard").

Niestety odsłuch muzyki ma też swoją gorszą stronę. Album skrojony jest dosyć topornie. Dużo tu nudnego underscoru, który przy braku wyrazistego materiału tematycznego, w połowie płyty zaczyna niemiłosiernie ciążyć, a utwory pokroju "Detonators", "The Locket", "The Exodus", "Bathilda Bagshot" mogą zamęczyć. Do tego dochodzi pewna stylistyczna maniera Desplata (ile to razy już słyszeliśmy podobne rozwiązania z tym pulsującym basem, czy wibrującymi smyczkami), która może – szczególnie biorąc pod uwagę tak ogromną ilość projektów w jakie Desplat był ostatnio zaangażowany – męczyć. Mimo to pewnie nie czepiałbym się za bardzo tej ścieżki, gdyby nie jej oddziaływanie w filmie i tzw. odbiór na tle całej serii.

Jak już bowiem wspominałem technicznie to najwyższy poziom. Kompozytorski, wykonawczy, momentami także koncepcyjny ("Obliviate", "Lovegood"). Niestety seria Harry Pottera rządzi się swoimi prawami i powinna aspirować do bycia jednością. Nie mogę więc zrozumieć dlaczego twórca (pomijając wykastrowany motyw Hedwigi – pojawiający się tylko w motywach wspomnień) zupełnie zrezygnował z wykorzystania tematów z wcześniejszych filmów. Czy wykorzystując je Desplat jakoś by ucierpiał? Chyba nie, natomiast z pewnością podniosłoby to spójność i tak już niespójnej serii. Dodałoby też kilka ciekawych odwołań i kontekstów do interpretacji. Wiem że Desplat tłumaczył się ze swego posunięcia tzw. "dorosłą specyfiką filmu" i jej horrorowymi koneksjami (w jego mniemaniu nie było tu miejsca dla dziecięcych tematów znanych z wcześniejszych odsłon). Niestety dla mnie owe usprawiedliwianie brzmi mglisto i zupełnie nieprzekonywująco (wszak i Williams, i Doyle, i Hooper komponowali mroczne fragmenty dla swoich bohaterów. Francuz mógł je wykorzystać, przetworzyć, puszczając tym samym oczko do słuchacza, tak aby nie tylko ubogacić tym film, ale także wzmóc spójność czyniąc z Insygniów Śmierci prawdziwe uwieńczenie sagi.

Drugim minusem jest moim zdaniem nie do końca udane oddziaływanie muzyki w filmie. Owszem jak wspominałem jest tu kilka wyśmienitych momentów (bez dwóch zdań udało się Francuzowi stworzyć muzyczną wizytówkę utraconego dzieciństwa – motyw wymazywania wspomnień Obliviate), jednak w wielu miejscach muzyka nie odgrywa z obrazem niemal żadnej roli. Ot po prostu jest. Zwykły widz zupełnie jej nie dostrzega, bowiem ani nie jest wyeksponowana, ani nie zachwyca swoim efekciarstwem (to już motywy Hoppera były bardziej rzucające się w uszy). A szkoda bo wiele było momentów gdzie aż prosiło się o silniejszy temat (Sky Battle, Ministry of Magic), który nie tylko wyeksponowałby obraz, ale może co ważniejsze sprawił, że film nie grawitowałby w kierunku nudnej, młodzieżowej pretensjonalności, żywcem wyjętej z serii Zmierzch.

Muzyka z filmu Harry Potter i Insygnia Śmierci część I choć wspina się na wysoki techniczny poziom, nudzi swym perfekcyjnym wtopieniem w film, który z założenia jest przecież kinem rozrywkowym. Po obejrzeniu produkcji Yatesa przez długi czas byłem skonfundowany. W wielu bowiem miejscach autorzy wyraźnie starali się robić kino ambitne, problemowe, które jednak co chwila wpadało w banalną pretensjonalność. Te aspiracje sprawiły, że wybitnie ucierpiała na tym sfera rozrywkowa. Efekt jest taki, że powstał film, który jest nie wiadomo czym i co gorsza nie wiadomo dla kogo. Film do którego Desplat napisał taką właśnie muzykę. Kompozycję nie wiadomo o czym i nie wiadomo dla kogo, muzykę która mimo swoich smaczków, jawi się skądinąd średnio.



Autor recenzji:  Łukasz Wudarski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Obliviate (3:02)
  • 2. Snape to Malfoy Manor (1:58)
  • 3. Polyjuice Potion (3:32)
  • 4. Sky Battle (3:48)
  • 5. At the Burrow (2:35)
  • 6. Harry and Ginny (1:43)
  • 7. The Will (3:39)
  • 8. Death Eaters (3:14)
  • 9. Dobby (3:49)
  • 10. Ministry of Magic (1:46)
  • 11. Detonators (2:23)
  • 12. The Locket (1:52)
  • 13. Fireplaces Escape (2:54)
  • 14. Ron Leaves (2:35)
  • 15. The Exodus (1:37)
  • 16. Godric’s Hollow Graveyard (3:15)
  • 17. Bathilda Bagshot (3:54)
  • 18. Hermione’s Parents (5:50)
  • 19. Destroying the Locket (1:11)
  • 20. Ron’s Speech (2:16)
  • 21. Lovegood (3:27)
  • 22. The Deathly Hallows (3:17)
  • 23. Captured and Tortured (2:56)
  • 24. Rescuing Hermione (1:50)
  • 25. Farewell to Dobby (3:43)
  • 26. The Elder Wand (1:36)
Czas trwania: 73:42
Komentarze
dziekan 2011-04-18 19:08
Zgadzam sie z tobą Mystery,ale na początku muzyka nie pasuje do filmu.''Obliviate'' to taka zagrywka typowo pod publiczke i moim zdaniem nie pasuje do montażu natomiast utwór a'' Snape To Malfoy Manor'',ktory wykorzystano w czołówce też jakos srednio integruje sie z filmem bo akurat ten utwor jest za mało tajemniczy.Desplat wykorzystał te melodie jako motyw smierciozercow czyli motyw zagrożenia a pojawienie sie Snape'a w Dworze Malfoya nie wywołuje takich emocji,więc nie bardzo rozumiem o co chodzilo tworcom filmu i Desplatowi.Ja uważam,że najbardziej w tym filmie zapada w pamieci motyw Ministerstwa,który ma taki osobliwy i bardzo komediowy klimacik i fantastyczny ''Detonators'' który jest perfekcyjnie zsynchronizowany z efektami dźwiękowymi w filmie. A tematu ''Lovegood'' w filmie nie slyszalem.Prwdopodobnie nie ma go wcale.
czoug 2011-08-17 23:13
Zmarnowana okazja. Właśnie obejrzałem film. Oprócz wspomnianego przez dziekana przepięknie działającego "Obliviate"nie wybija się więcej muzyka ponad film. Battle sky znika w szybkich ujęciach i efektach specjalnych. Akcja w Ministerstwie Magii to muszę przyznać porażka Desplata. Tu MOIM zdaniem potrzeba było coś o wiele potężniejszego i dłuższego. Niewiele rozmów, sceneria, rozmach, WŁADZA, ach... Zdecydowanie brakowało mi tu muzyki. Tak naprawdę cały film taki był, prosił się nie o wsparcie go- ale o uniesienie jego całego ciężaru. Nie mogę zrozumieć jego argumentów odnośnie tłumienia muzyki w filmie, cichego wprowadzenia do Part 2. Podkład pod scenę przybycia ludu do domu Harrego zupełnie mi nie pasował swoją łagodnością. Miejsca odludne, pustkowia gdzie spędzali czas główni bohaterowie też mi brakło tego podkreślenia ich sytuacji. Może i mam wiele pretensji, ale myślę że sam autor o nich wie i potraktował Part1 jako swoistą rozgrzewkę, próbę swoich możliwości w wielkim Blockbusterze jakim był HP. Wszak, sam mówił, że ma to być delikatne wprowadzenie do ostatniej części. Tyle odnośnie oddziaływania muzyki w filmie, którego autor Yates zabił widowisko, po filmie czułem się jak Harry wychodzący z lodowatej wody
bladerunner22 2011-08-18 18:16
a ja swoją ocenę zawyżam, obok Shreka Forever to ubiegłoroczna praca do której wracam najczęściej i z ogromną przyjemnością . Podoba mi się to w jaki sposób podszedł Desplat do tej muzyki, sklasycyzował ją , fikuśne ,,Polyjuice Potion'', niezły temat skrzata , świetne Czajkowskie ,, Detonators'', przyjemny temat miłosny na fortepian, stylem grania przypominające dzieła Erika Satie. Piękne poruszające otwarcie płyty, świetne utwory akcji (rozbudowane!),zwłaszcza,,Sky Battle'' Ha, fani Briana Tylera ! tak się to robi , czy ,,Fireplaces Escape''. Krótko : Obok Autora Widmo, mój ulubiony Desplat.
DanielosVK 2011-08-18 18:53
Ale żeby od razu piątka... :P
pytanie 2011-08-19 15:47
Kiedy bedzie recenzja tego: http://www.filmtracks.com/titles/conan_barbarian11.html
Mystery 2011-08-19 15:50
Na forum już jest ;)
dziekan 2011-09-02 02:28
Tak odwołując sie do recenzji Pana Łukasza to faktycznie muzyka odgrywa w tym filmie dosyc niewielką role i zaskakuje to tym bardziej,że jakby nie patrzec projekt dotyczyl mlodziezowego kina fantasy.Ta praca tylko potwierdza filozofie Desplata,ktory często zaznacza,że nie zależy mu na tym,żeby jego muzyka narzucała sie w filmie.Tworzy fikcje,ale nie zapomina o najwazniejszym czyli o funkcji.Moje odczucia są takie,że David Yates za bardzo koncentruje sie na postaciach i kompletnie zapomina o tym,że ten swiat jest tak szczegolowy.Muzyka nie miala szans zaistniec w tym obrazie.Najbardziej mnie irrytowało to jak rezyser doslownie spychał na margines te wszystkie kluczowe dla fabuly magiczne przedmioty.Gdyby tak skierowac kamere na kilka sekund na miecz Gryffindora albo złoty znicz i dodac jakies niepokojące efekty dzwiekowe ala Peter Jackson z Wladcy Pierscienii to już zaczyna narastac napiecie i fabula sie automatycznie zageszcza.
dziekan 2011-09-02 02:30
Chcialem napisac ''atmosfera'' automatycznie sie zageszcza ;)
Juliet 2013-07-12 14:38
Bezbłędna i obłędna ścieżka! 100 na 5.
Mieszko 2013-11-05 13:58
Najlepsza część "Harry'ego Pottera" oraz muzyczny TOP 2010 roku. Alexandre Desplat ma ode mnie nominację do Oscara za tę pracę (każdy track na minimum 4 gwiazdki!).

Do tej recenzji istnieje jeszcze 20 komentarzy. Chcesz zobaczyć wszystkie?    » pokaż wszystkie
Harry Potter and the Deathly Hallows part 1 (Harry Potter i Insygnia Śmierci część 1)

Kompozytor:

  • Alexandre Desplat

Muzyka dodatkowa:

  • John Williams - temat

Dyrygent:

  • Alexandre Desplat

Orkiestrator:

  • Conrad Pope
  • Nan Schwartz
  • Clifford Tasner
  • Jean-Pascal Beintus
  • Alexandre Desplat

Soliści:

  • The London Symphony Orchestra, London Voices
  • The London Oratory Junior Choir
  • The Schola Cantorum of the Cardinal Vaughan Memorial School

Wydawca:

  • Watertower Music (2010)

Producent:

  • Alexandre Desplat
  • Conrad Pope

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie