Szukaj: w


recenzje

Jeux d’Enfants (Miłość na żądanie)


Rok 2003 przyniósł Philippe’owi Rombi’emu dwie ważne w jego karierze kompozycje, które na pewno zwróciły na niego nie tylko baczniejszą uwagę filmowców znad Sekwany, ale także fanów muzyki filmowej. Wprawdzie u nas głośniej zaczęło być o nim dopiero po Joyeux Noël a już zwłaszcza po pięknym, romantycznym score do stylowego melodramatu Angel, niemniej we Francji wszystko zacząć musiało się nieco wcześniej. We wspomnianym roku 2003 zilustrował bowiem kolejny film Françoisa Ozona, i to jeden z głośniejszych, a mianowicie thriller Basen oraz specyficzną nieco surrealistyczny, trochę baśniowy romantyczny komediodramat Miłość na żądanie Yanna Samuella z Marion Cotillard w jednej z głównych ról.

To właśnie do tego drugiego obrazu Rombi skomponował jeden z najpiękniejszych tematów w swojej póki co jeszcze krótkiej ale już przynoszącej mu wielu entuzjastów, karierze. Temat główny, czy właściwie miłosny, z Jeux d’Enfants to bowiem prawdziwa romantyczna perełka, chwytająca ze serca słuchaczy, pozwalająca zamknąć oczy i zatonąć w marzeniach o wielkiej miłości. Często porównuje się młodego Francuza z Georgesem Delerue, ze względu na równie piękne melodie, albo z Johnem Williamsem, z powodu podobnej muzyki dramatycznej (tutaj też może momentami kojarzyć się z nim poprzez orkiestracje), jednakże Love Theme’owi z Miłości na żądanie najbliżej chyba do muzycznego romantyzmu Johna Barry’ego. Ten delikatny fortepian, te melancholijne smyczki... Zwłaszcza na początku, bo później zwykle Rombi rozwija i nieco dynamizuje motyw, dodaje mu emocjonalnej intensywności. Kapitalnie zresztą wypada zupełnie odmienna od lirycznej, jego aranżacja w Mieux Que La Vie (Poursuite), kiedy kompozytor pod scenę samochodowej ucieczki przekształca temat miłosny w pełną energii i radości niezwykle dynamiczną kompozycję z perkusjonaliami i dęciakami.

Temat zachwyca w takim stopniu i jest go w różnych aranżacjach na tyle dużo i wszystko kręci się tu głównie wokół niego oraz piosenki, o której będzie jeszcze miejsce napisać, że z całej reszty kompozycji Rombi’ego tak naprawdę wiele się nie pamięta. Wypada jednak o niej wspomnieć co nieco, nie tylko z recenzenckiego obowiązku. Znajdziemy w niej bowiem kilka pobocznych motywów czy bardziej ilustracyjnych fragmentów, czasami bardziej interesujących, czasami mniej, zarówno w bardziej dramatycznym jak i w bardziej komediowym tonie, zawsze bardzo ładnie zorkiestrowanych i ubranych przez kompozytora w autentyczne emocje. Często skądinąd łączy się owa reszta niezauważenie z tematem głównym, jak np. w ślicznym Invitation, gdzie po jazzującym początku kompozytor przechodzi w nastrojowy motyw na fortepian, który w końcu dociera do fortepianowej aranżacji miłosnej melodii.

Reżyser Miłości na żądanie - debiutant Yann Samuell we wkładce do albumu, jak to zwykle reżyserzy mają w zwyczaju, niezwykle komplementuje kompozytora za jego score. Kończy swój całkiem długi wywód zestawieniem kilku słynnych par reżyser-kompozytor i stwierdzeniem, że marzy mu się, by za jakiś czas w takiej wyliczance znalazł się również on z Rombim. Cóż, już kolejny obraz, nakręcony w Ameryce, zilustrował mu kto inny, więc pewnie się nie doczekamy, ale francuski kompozytor chyba specjalnie żałować nie powinien, zważywszy jak reżyser potraktował jego score w filmie. Potencjał muzyki Rombi’ego został w dużej mierze niestety zmarnowany, a to zbyt cichym zmiksowaniem z dźwiękiem, a to nie najszczęsliwszym pocięciem części utworów pod filmowy montaż. Momentami film Jeux d’Enfants obrazem i sposobem narracji przynosi skojarzenia z popularną Amelią. Niestety tak jak Tiersenowi w tamtym obrazie błyszczeć tu Rombiemu nie było przez twórców dane i chyba przeciętny widz prędzej od jego ślicznego tematu zapamięta kluczową także dla fabuły słynną piosenkę Edith Piaf La Vie En Rose. Co ciekawe, choć usłyszymy ją w kilku bardzo różnych wykonaniach: stylowym Louisa Armstronga; śpiewaną a capella przez żeńskie trio; Donny Summer w klimatach lat 80 czy dość nowoczesnym na koniec filmu i soundtracku, to ani razu w tym oryginalnym.

Pomimo, że Jeux d’Enfants nie może się pochwalić jakąś szczególną oryginalnością, choć wykorzystanie tej muzyki w filmie jest raczej rozczarowujące, to nie omieszkam wystawić soundtrackowi Philippe’a Rombi’ego bardzo pozytywnej noty. Głównie za sprawą tego, jak niezwykle urokliwy i przyjemny w odsłuchu jest to album. Mimo dużej częstotliwości sięgania po temat główny, dzięki różnym aranżacjom, nie odczuwamy jego przesytu. Zaś La Vie En Rose okazuje się być interesującym przerywnikiem w score Rombiego, nie wywołując ucuzcia stylistycznego rozdźwięku, tym bardziej, iż w jednym z utworów Francuz aranżuje melodię z piosenki. Ostatecznie mamy więc bardzo dobry soundtrack, który polecam wszelkim miłośnikom melodyjnej liryki made in France. Przeurocze.



Autor recenzji:  Łukasz Koperski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w filmie:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
  • 1. Ouverture (5:05)
  • 2. Love Theme (2:29)
  • 3. Solitude / L'Escalier Du Temps (2:22)
  • 4. Beethov' Fantaisie / Cap Ou Pas Cap? (1:22)
  • 5. Jeux d'Enfants (2:12)
  • 6. Les Lunettes Magiques (1:51)
  • 7. Derniers Instants (2:41)
  • 8. Premier Baiser (2:20)
  • 9. Déclaration / Séparation (2:30)
  • 10. Invitation (5:15)
  • 11. La Vie En Rose (2:33) - Trio Esperança
  • 12. 10 Ans Plus Tard (2:23)
  • 13. Mieux Que La Vie (Poursuite) (2:23)
  • 14. La Vie En Rose (4:56) - Donna Summer
  • 15. Le Meilleur Et Le Pire (1:49)
  • 16. Sous La Pluie (3:30)
  • 17. Pour Toujours (Love Theme) (1:49)
  • 18. La Vie En Rose (3:24) - Louis Armstrong
  • 19. La Vie En Rose (3:54) - Zazie
Czas trwania: 54:57
Komentarze
ewelina 2010-05-27 23:03
Też jestem ciekawa,co jest lepsze muzycznie niż "Love theme" :)
Koper 2010-05-27 23:12
Ja bym tam w ogóle tak jednoznacznych ocen nie formułował- najlepszy, czy nie najlepszy. Jeden z the best of na pewno. :)
Mystery 2010-05-27 23:17
Choćby główne, bądź tytułowe tematy z "Un Homme Et Son Chien", "5X2 Cinq Fois Deux", "Une Hirondelle A Fait Le Printemps", "Sous Le Sable" czy "Ricky'ego".
Koper 2010-05-27 23:21
E, tam, 2 ostatnie jak dla mnie wcale nie lepsze. Reszta do dyskusji. Ale jak pisałem: to już takie gadanie jak czy truskawka smaczniejsza od czereśni i wiśni. :) Cieszmy się tym, że wszystkie tak pyszne. :)
Mystery 2010-05-27 23:21
Jeden z the best of na pewno. :)
Mefisto 2010-05-28 03:09
Cudownie liryczna płyta - zupełnie niespodziewałem się recki, a tu proszę :) 4 w pełni zasłużone, aczkolwiek La Vie En Rose mam po tym albumie serdecznie dosyć :)
Althazan 2010-05-31 15:22
Przepiękna muzyka, świetna recka :) Kto nie słyszał Rombi'ego - naprawdę warto!
zabójczozakochana 2011-12-16 23:04
A czy ktoś wie jak nazywa się ta piosenka którą śpiewał Julien w jednej z ostatnich scen, w deszczu przed szpitalem?
Mieszko 2014-09-20 08:30
Przeurocze? Guzik prawda. Romantyczny temat przewodni na plus, ale po nim czar pryska niczym bańka mydlana. Wszystko oscyluje wokół motywu miłosnego, poza którym nie ma tu nic. Dodatkowo duży minus za totalnie chybiony pomysł na mariaż oryginalnej kompozycji z 4 różnymi wersjami "La Vie En Rose".
Koper 2014-09-20 13:37
Tak, Mieszko, tradycyjnie cały świat się myli w ocenie i tylko Ty znasz prawdę objawioną. ;P

Do tej recenzji istniej? jeszcze 3 komentarze. Chcesz zobaczyć wszystkie?    » pokaż wszystkie
Jeux d’Enfants (Miłość na żądanie)

Kompozytor:

  • Philippe Rombi

Dyrygent:

  • Philippe Rombi

Orkiestrator:

  • Philippe Rombi

Soliści:

  • Philippe Rombi (fortepian)
  • Stephan Rodescu (skrzypce)
  • Raymond Maillard (wiolonczela)
  • Jacky Tricoire (gitara elektryczna i basowa)
  • Nicolas Montazeau (perkusja)

Wykonawcy:

  • Orchestre Symphonique Bel'Arte

Wydawca:

  • La Bande Son (2003)

Producent:

  • Stephane Reichart

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie