Szukaj: w


recenzje

Hitman 2: Silent Assassin


Nie tylko filmy i książki szczycą się bohaterami, którzy wyróżniają się na tle innych, przyciągają uwagę, fascynują i budzą podziw. Mają ich także gry komputerowe. Jednym z nich jest Agent 47, ze znakomitej serii Hitman. Tajemniczy morderca to pełnokrwista, niezwykle charyzmatyczna postać, i obok Maxa Payne’a chyba najbardziej przekonujący bohater gier wideo. Niski głos, twarz pozbawiona jakichkolwiek emocji, garnitur, czerwony krawat i garota w dłoniach, składają się na wizerunek postaci niezwykłej, wzbudzającej szacunek w graczu. Przygody łysego zabójcy przeniesiono na ekran kinowy, niestety ze średnim efektem – film był przeciętny.

Wracając do gier, bardzo ważnym elementem wszystkich części była muzyka, nad która pracował młody duński kompozytor – Jesper Kyd. Każda kolejna edycja Hitmana posiadała innego rodzaju ścieżkę, twórca opisywał gry IO Interactive w różnoraki sposób. Przyjrzyjmy się partyturze do drugiej części z podtytułem Silent Assassin, którą to darzę największym sentymentem – zarówno grę jak i partyturę.

Hitman: Codename 47 oferował muzykę tylko i wyłącznie syntetyczną, z kolei na potrzeby sequelu, młodemu muzykowi powierzono dużą Budapest Symphony Orchestra and Choir. Kompozytora wsparł Pierre Foldes, który zadbał o orkiestracje. W Silent Assassin nie zabraknie też elektroniki, lecz to strona symfoniczna partytury jest tutaj najważniejsza.

Istotny punktem odniesienia jest sposób w jaki Jesper postanowił grę zilustrować. Poszedł on w przeciwną stronę, aniżeli Michael Giacchino w słynnej serii Medal of Honor, punktowo podkreślający muzyką sytuacje na ekranie. Duńczyk postanowił napisać kompozycje, służące za ilustracje konkretnych miejsc akcji i niezależnie od działań gracza. Fabuła Hitmana 2 rzuca Agenta 47 w różne zakątki globu, które na swój sposób opisał Kyd. Taki koncept z pewnością ułatwił muzykowi zagadnienie ilustracji.

Chwała Jesperowi za ten pomysł, dzięki temu bowiem, mógł on pozwolić sobie na stworzenie utworów stricte koncertowych, nie mających nic wspólnego z bezduszną ilustracją, a stanowiących osobistą wypowiedź, swoisty komentarz do wydarzeń mających miejsce w grze. Ta idea kompozytora, wpłynęła oczywiście na działanie autonomiczne muzyki – ponieważ nie ma ona nic wspólnego z typową ilustracją, obcowanie z nią poza grą, sprawia ogromną przyjemność. Kyd dobrze zdaje sobie sprawę ze swojego talentu melodycznego i wykorzystuje go bardzo szeroko, dzięki czemu słuchalność jego pracy stoi na wysokim poziomie.

Abstrahując od faktu, że cześć symfoniczna partytury zajmuje tylko 31 minut, nie można ukryć że jest to muzyka na wysokim poziomie. Częstokroć podkreślający swoją fascynację postaciami Goldsmitha i Poledourisa, Duńczyk czerpie garściami z muzyki pisanej na potrzeby kina. Muzycznie Hitman 2: Silent Assassin jest dowodem zachwytu kompozytorami starej daty. Inspiracje młodego twórcy kinem są nadzwyczaj widoczne – tak w sferze tematycznej, orkiestracyjnej jak i stylistycznej.

Kyd każdy z utworów oparł na innej, niezależnej od innych linii melodycznej, unikając przez to pułapki monotonii. Wspomniane inspiracje, którymi kieruje się muzyk konstruując strukturę poszczególnych utworów, wychodzą na światło dzienne, niemalże w każdym tracku. Już spektakularny temat główny, Hitman 2 Main Title, kompozycja z użyciem mieszanego chóru (obecnego niestety tylko raz), jak najbardziej inspirowana jest oskarowym Lion In Winter Johna Barry’ego. Poważne brzmienie utworu kreuje masywny chór i budująca się w jego tle orkiestra, z naciskiem na świetne partie na rogi, tworzące poważny, pozbawiony kiczu i zbędnego patosu temat. Odpowiednikiem Main Title, jest „bohaterski” 47 Makes A Decision, najbardziej wzniosły utwór score’u, brzmiący niczym potężny hymn, wieńczący sceny rozgrywające się na Sycylii. Wcześniej ilustrują je Waiting for Action (bardzo trafnie pasujący do sceny spowiedzi głównego bohatera) oraz epicki, bardzo mocno brzmiący Action Begins – silna sekcja dęta i smyczkowa, podkolorowana werblami, daje świetny efekt.

Wzorce, których śladami poszedł Duńczyk, wyłaniają się na każdym kroku analizy partytury. W sferach orkiestracyjnych kompozytor powołuje się najczęściej na Jerry’ego Goldsmitha, tworząc specyficzne kombinacje instrumentalne pomiędzy waltorniami, smyczkami, i potężną perkusją (militarne brzmienie radzieckie). Melodycznie Jesper składa hołd zarówno Johnowi Williamsowi (echa The Imperial March w Trouble In Russia), nawiązuje do Lawrence of Arabia Maurice Jarre’a i wspomnianego Goldsmitha. Desert Sun na przykład, stanowi bardziej mocarną aranżację tematu Egiptu z Mumii. Arabskie klimaty pojawiają się też dość często, Kyd konstruuje je za pomocą kilkunutowych, nieskomplikowanych motywów, które okraszone są dobrymi, (klasowe użycie sekcji dętej drewnianej) acz niezbyt zróżnicowanymi orkiestracjami. Pomimo swoistej prostoty faktury, struktura poszczególnych utworów jest efektowna. Ciekawie brzmią skoczny Streets of India oraz zadziorny Arabian Dance. Plus za kreatywność należy się Kyd’owi, jeśli weźmiemy pod uwagę nie tylko wspomniane wcześniej arabskie ale również japońskie klimaty w muzyce.

Jesper potrafi uzyskać brzmienie typowe dla danej kultury i miejsca, bez powoływania się na etniczne instrumentarium – wystarcza mu ku temu standardowy skład instrumentalny orkiestry symfonicznej. Orientalny wydźwięk ilustracji misji w Japonii, udało mu się uzyskać pisząc temat na smyczki, oparty na skali półtonowej, podlany delikatną perkusją, bez uciekania w stronę wschodniego instrumentarium (Japanese Snow Mansion). Symfoniczną stronę ścieżki finiszuje End Boss, utwór skomponowany przez orkiestratora partytury Pierre Foldesa. Różnica między nim, a kompozycjami Kyda, jest gigantyczna, Foldes postawił na atonalne brzmienie, całkowicie przeciwstawiając się melodyjnej wizji Kyda. O ile w grze brzmi to idealnie, tak na płycie kłóci się nieco z pracą Kyda.

Elektronika, z której wywodzą się muzyczne korzenie Duńczyka, jest również istotna, lecz stanowi zupełnie inny świat aniżeli instrumentalna strona score’u. Dobrze zdawali sobie z tego sprawę producenci płyty, rozgraniczając materiał symfoniczny z elektronicznym. Kyd zasięga po niego ochoczo, lecz nie postarał się o jego sprzężenie z orkiestrą symfoniczną, być może nie czuł się zbyt pewnie co do finalnego efektu. Stopniowo w Hitman: Contracts i potem w Hitman: Blood Money, muzyk odważył się na dużą skalę połączyć brzmienie zarówno żywe, jak i syntetyczne, w drugiej części z kolei wyraźnie je rozgranicza. W grze elektronika pojawia się najczęściej w nowoczesnych lokacjach, gdy akcja rozgrywa się w budynkach wielkich metropolii, i częstokroć w scenach pełnych suspense’u. Takie sekwencje wypełniają Fast Ambience i Slow Ambience, będące kompletnym nieporozumieniem na płycie – te dwie ścieżki nie oferują kompletnie nic, jedynie nieokreślony dźwięk z syntezatorów, mający zapełnić pustą przestrzeń gry. H2 Action, też nie prezentuje nic szczególnego, lecz do H2 Exploration, nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń, jest to bowiem świetny utwór elektroniczny, z syntetyczną perkusją na czele.

W Silent Assassin elektronika nie jest szczególnie zachwycająca, lecz jak wspomniałem na początku, każda część serii wyróżnia się innym światem muzycznym, w sequelu Duńczyk skupił się głównie na stronie symfonicznej. Apogeum kreowania świetnej elektroniki osiągnie kompozytor w świetnym Hitman: Contracts. Materiał syntetyczny uzupełniają także trzy utwory bonusowe. Dwa z nich stanowią tracki z części pierwszej, w tym klasyczne w historii gier Main Title, oraz niewykorzystany w żadnej odsłonie gry Dreams of Istanbul. Utwór jest to bardzo ciekawy, z partiami skrzypiec w stylu Black Hawk Down Hansa Zimmera. Po elementy tego utworu zasięgnął Kyd dwa lata później, wykorzystując samplowany wokal i rytm, na potrzeby industrialnego techno w Hitman: Contracts.

Oprawa muzyczna do gry Hitman 2: Silent Assassin, to pozycja niewątpliwie ciekawa. W grze sprawdza się wybornie, zarówno jej część symfoniczna jak i elektroniczna. Pomimo braku oryginalności, wielu zapożyczeń i inspiracji słuchalność jest wysoka, pomimo iż pod koniec poziom albumu nieco opada, ze względu na syntetyczny underscore. Przyznam że uwielbiam serię Hitman, a do muzyki mam ogromny sentyment, była to bowiem pierwsza ścieżka z gry komputerowej, która wywarła na mnie tak duże wrażenie. Jak już wspomniałem na początku, Kyd do każdej produkcji IO Interactive stworzył nieco inną partyturę, jednak mimo tego seria jest muzycznie spójna. Wszystkie cztery ścieżki w pewien sposób wzajemnie się uzupełniają.

Jesper Kyd za swoją pracę otrzymał szereg nagród branżowych, i osobiście cieszę się z tego powodu. Hitman 2: Silent Assassin był jedną z pierwszych gier, które na tak szeroką skalę wprowadziły orkiestrę symfoniczną w annały komputerowej rozrywki. Nic dziwnego, bowiem efekt wysiłku młodego kompozytora jest bardzo satysfakcjonujący, tym bardziej że był to dla niego pierwszy tak duży projekt na orkiestrę. Muzyczny Hitman 2 dla fanów gier jest pozycją obowiązkową, zaś słuchaczom muzyki filmowej również ją polecam. Czwóreczka z małym minusem.



Autor recenzji:  Michał Turkowski
Nasza ocena
Oryginalność ścieżki:
Muzyka w grze:
Muzyka na płycie:
OCENA OGÓLNA:
Lista utworów
Czas trwania: 64:58
Komentarze
Mefisto 2009-12-12
23:59
Muzyka sama w sobie bardzo fajna, ale jednak nieco męczy na albumie, rozjeżdża się nieco.

Hitman 2: Silent Assassin

Kompozytor:

  • Jesper Kyd

Dyrygent:

  • Pierre Foldes

Orkiestrator:

  • Pierre Foldes

Wykonawcy:

  • Budapest Symphony Orchestra And Choir

Wydawca:

  • Lynne Music (2002)

R E K L A M A





NASI PARTNERZY:



Poki.pl
Grydladzieci.pl


 
Strona hostowana przez
www.twojastrona.pl
Copyright © 2005-2019 FilmMusic.pl.
Wszelkie materiały multimedialne wykorzystane na tej stronie służą jedynie celom informacyjnym.
Projekt i wykonanie